Pięćdziesiąta rocznica ślubu

We wrześniu moi dziadkowie obchodzili pięćdziesiątą rocznicę ślubu... Chyba nie muszę mówić, ze to była totalna klapa i porażka. Gdybym wiedziała jak to będzie wyglądało tobym w ogóle się na tę pseudoimprezę nie wybierała. Jedynym plusem tego wszystkiego, było to, że uroczystość ta odbyła się w lokalu Restauracja Wrocław usytuowanym w samym sercu stolicy Dolnego Śląska. Przybytek ów jest naprawdę elegancko i wystawnie urządzony, jedzenie serwują tam wyborne, a na dodatek mają bardzo dobre wina. Restauracja Wrocław to rzeczywiście odpowiedni lokal na rodzinne imprezy. Uroczystość moich dziadków nie udała się nie ze względu na lokal, a ze względu na członków naszej rodziny, którzy nie są tak do końca normalni. Połowa z nich pracuje w zakładzie pogrzebowym, więc jedyny temat, jaki ich interesuje to pochówki i cmentarze oraz obrzędy pogrzebowe. Na dodatek nie było żadnego zespołu muzycznego, a starsze ciotki zaczęły śpiewać pieśni rodem z pogrzebów i cichych wieczorów. Jakby tego wszystkiego było mało to wszyscy zaczęli się mnie czepiać dlaczego przyszłam sama na te uroczystość? Przecież kobieta w moim wieku powinna już mieć partnera życiowego, a nie ciągle być singielką. Przysięgam, że miałam dość i jeszcze teraz śni mi się ta koszmarna impreza po nocach.