Etui na wizytówki uratowało mi życie

Ostatnio przeżyłem wstrząsającą historię, gdy omal nie zostałem pogryziony przez psa mojego sąsiada. Mój sąsiad kupił sobie ogromnego owczarka niemieckiego, który przeszedł szkolenie dla psów obronnych. Słyszałem, że psy po takim szkoleniu nie są agresywne, lecz jedna komenda wystarczy, żeby zmieniły się z potulnych piesków w krwiożercze bestie. Jeśli chodzi o psa mojego sąsiada to ten jest cały czas krwiożerczy i zachowuje się jakby chciał zjeść każdego człowieka, który przechodzi obok niego. W każdym razie pies jest przydatny nie tylko naszemu sąsiadowi, ale także mojej rodzinie. Mamy wspólny ogród i podjazd z sąsiadami i na noc pies strzeże naszych domów. Sąsiad trzyma psa za kratami, puszcza go tylko w nocy. Zawsze, gdy idę do pracy pies jest już zamknięty i przypięty do swojej budy. Jednak ostatnio, gdy rano wyszedłem do pracy i zbliżałem się do furtki usłyszałem szczekanie i gdy się odwróciłem zobaczyłem jak to ogromne psisko pędzi prosto na mnie. Odruchowo próbując przeskoczyć przez płot sięgnąłem do kieszeni i rzuciłem w psa pierwszą rzeczą, którą znalazłem. Tak się złożyło, że było to moje etui na wizytówki. Pies, gdy zobaczył to etui na wizytówki rzucił się na nie i zaczął je rozszarpywać. Ja zyskałem cenne sekundy i przeskoczyłem przez płot. Etui uratowało mi życie. Potem okazało się, że mój sąsiad zaspał i nie zapiął psa. Przeprosił mnie, ale ja mocno się zastanawiam nad oddzieleniem mojej części ogrodu siatką.