Nowi koledzy
Nasza szkoła jest jedyną szkołą w okolicy. Uczęszczają do niej dzieci i młodzież z pobliskich miejscowości. Ostatnio mieliśmy okazję poznać nowych kolegów. Na pierwszej lekcji, jaką była historia pani dyrektor przyprowadziła dwóch "nowych ". Poprosiła ich o przedstawienie się. Coś tam powiedzieli o sobie i usiedli w ławkach. Wszyscy pomyśleli: ale nudziarze.Zawsze tacy do nas trafiają. Cała nasza klasa to bardzo dobrze ułożeni uczniowie. Nauczyciele zawsze stawiają naszą klasę za wzór do naśladowania dla innych. Lekcja historii upłynęła spokojnie. Nic nie zwiastowało kataklizmu. Na przerwie też nic się nie działo. Następna lekcja to rysunki. Zwykle rysujemy kredkami i malujemy farbami. Tematy są dowolne. I tu wyszło szydło z worka. Nasi nowi koledzy pokazali na co ich stać. Zobaczyliśmy jacy są z nich modele. Najpierw poszły w ruch pędzle. Pomalowali zamiast kartki papieru całą tablicę. Trzeba im przyznać malowidło bardzo ładne, ale miejsce nieodpowiednie. Podobnie było z kredkami. Zamiast rysunku na papierze rysunki powstały w ich wykonaniu na ławkach. Nasza pani od plastyki podsumowała ich wyczyny stwierdzeniem, że tacy modele długo tu nie zabawią!