EKSPERYMENT

Ja zawsze byłam indywidualistką nawet w czasach kiedy trudno było kupić cokolwiek do ubrania, kiedy cała ulica była ubrana w takie same sukienki czy spodnie ja musiałam w swoim stroju coś zmienić. Nie lubiłam wyglądać tak samo jak inne dziewczyny. Swoją indywidualność zachowałam do dziś. Stosowałam różne chwyty łącząc coś ze sobą lub dodając różne dodatki. Czasem sama siebie szokowałam. Naszywałam na bluzki różne koraliki. Robiłam sobie naszyjniki z pieczonego w piekarniku makaronu o różnych kształtach. Nawet u siebie w pokoju nie lubiłam nudy. W tych trudnych czasach trzeba było samemu robić wiele rzeczy. Była na przykład taka wiskoza na szpulach. To była w miarę tania rzecz. Mnie nauczyła siostra cioteczna robić z tego kilimy na ścianę. Pamiętam to dobrze, bo trochę tego narobiłam. W cienką rureczkę wsuwało się wiskozę tak żeby koniec wystawał z rurki, paliło się świecę i przysuwając do płomienia rurkę topiła się końcówka wiskozy. Wtedy na wcześniej od kalkowany wzór przyklejało się miejsce przy miejscu gęściutko wiskozę w różnych kolorach odcinając na wysokość nożyczkami. Zrobiłam kiedyś eksperyment i spróbowałam w ten sposób upiększyć swoje sukienki ale nie udało się bo były bardzo sztywne.